Ceny energii biją rekordy zmienności, a większość firm wciąż traktuje fakturę za prąd jak podatek – nieuchronny i niezmienny. Firma z Zielonej Góry udowadnia, że to błąd.
Rozmowa z Markiem Mazurem, dyrektorem generalnym, oraz Piotrem Zaradnym, dyrektorem handlowym Energy Broker Poland.
Skąd pomysł na wejście w branżę energetyczną?
MAREK MAZUR: Widzieliśmy, że rynek energii jest nieprzejrzysty z pozoru – dostawcy mają przewagę informacyjną, zaś firmy po prostu akceptują warunki, które się im proponuje. W 2016 roku uznaliśmy, że jest tu pole do działania dla kogoś, kto zna rynek od środka. Najtrudniejsze było zbudowanie zaufania – klienci byli przyzwyczajeni do wielkich pośredników, a my byliśmy nową firmą. Pierwsze zlecenia zdobywaliśmy przez osobiste relacje i wyniki, które mówiły same za siebie.
Doradzanie firmom w warunkach tak wysokiej zmienności rynku energii nie jest chyba łatwe?
PIOTR ZARADNY: Kluczem jest stałe monitorowanie rynku oraz znajomość nie tylko cen, ale całej struktury kosztów.
Na fakturze za energię sama cena prądu to dziś zaledwie część rachunku – dochodzi opłata mocowa, dystrybucja, certyfikaty OZE. Dla producenta z okolic Zielonej Góry, który pobiera kilka megawatogodzin miesięcznie, sama optymalizacja parametrów przesyłowych może oznaczać oszczędność kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie.
Co konkretnie robicie takiego, czego firma nie zrobi sama, czy też przez standardowego dostawcę?
P.Z.: Dostawca energii działa w swoim interesie. My – wyłącznie po stronie klienta: firmy, gminy, powiatu, szkoły, czy szpitala, bo obsługujemy różne podmioty. Analizujemy umowy, parametry dystrybucyjne, profile zużycia i negocjujemy kontrakty na otwartym rynku. Często przy pierwszym audycie odkrywamy, że firma jest rozliczana z parametrów niedopasowanych do faktycznego zużycia – to czysta przepłacona składka. Doradzamy też w zakresie fotowoltaiki i magazynów energii – nie sprzedajemy dla samej sprzedaży, tylko liczymy, co naprawdę się opłaci dla konkretnej lokalizacji.
Na czym opieracie swój rozwój? Fotowoltaika, magazyny energii, baterie mocy biernej – co będzie decydować o energetyce firm w najbliższych latach?
M.M.: Zdecydowaliśmy wcześniej, że nie chcemy być tylko „sprzedawcą tańszego prądu”. Pytający o tanią energię często może ją po prostu sam produkować. W najbliższych latach kluczowe będą magazyny energii, zarządzanie mocą bierną oraz inteligentne opomiarowanie – liczniki smartmeter dają użytkownikom wgląd w zużycie energii w czasie rzeczywistym, co otwiera zupełnie nowe możliwości optymalizacji. Wiele firm nie zdaje sobie sprawy, że za złą jakość pobieranej energii płaci kary. Baterie kompensacji mocy biernej to jedna z najszybciej zwracających się inwestycji w energetyce przemysłowej.
Przychodzi do was członek OPZL, który chce zweryfikować wysokość rachunków. Od czego zaczniecie?
P.Z.: Od bezpłatnego audytu. Prosimy o ostatnie faktury i umowę z dostawcą – to wystarczy, żeby w ciągu kilku dni powiedzieć klientowi, czy przepłaca i o ile. W większości przypadków u klientów, którzy do nas trafiają, znajdujemy oszczędności. To nie magia – to wiedza o tym, jak rynek energii naprawdę działa.
Poprzedni artykuł
Jawność wynagrodzeń w procesie rekrutacji: pierwsze miesiące stosowania przepisów
Czytaj więcej