Biznes

Uwielbiam iść pod prąd

Uwielbiam iść pod prąd

20 mln podatku od nieruchomości rocznie. 300 tys m2 powierzchni przemysłowej w dwa lata. To nie są „nudne” liczby. To możliwości, które w Iłowej wykorzystuje się efektywnie i z pomysłem. A całością zarządza… całkiem normalny chłopak! 

Z Pawłem Lichtańskim, burmistrzem Iłowej, rozmawia Joanna Turakiewicz-Pietras.

Przygotowując się do rozmowy zajrzałam w internecie tu i tam i bardzo się zdziwiłam. Może źle szukam, ale włodarz bez hejtu? Przykład: post w mediach społecznościowych – 98 komentarzy, jeden wyrażający powątpiewanie, ale reszta to już zbiorowa euforia. To tak się da?

Też się nad tym czasami zastanawiam. (śmiech) Nie brakuje osób, które mają inny od mojego punkt widzenia. Nie każda z nich chce się jednak udzielać w social mediach. O sobie mogę powiedzieć, że darzę mieszkańców szacunkiem i staram się „nie odlecieć”. To moja trzecia kadencja. Dwukrotnie nie miałem konkurencji w wyborach. Pracuję najlepiej, jak tylko potrafię. Lubię swoją pracę, która totalnie mnie wciąga i nakręca. Pozostaję normalnych chłopakiem „z osiedla”. To się nigdy nie zmieni. Być może właśnie dlatego mam mniej hejtu.

Zapytam zatem przekornie, bo do chwalenia się sukcesami to każdy pierwszy, a pan potrafi się przyznać i do porażek. Są takie, które utkwiły panu w pamięci jako solidne lekcje do zapamiętania na zawsze?

Najlepszą lekcję pokory dostałem w pierwszej kadencji. Te doświadczenia związane są ze strefą gospodarczą. Podjąłem w pierwszych miesiącach urzędowania złą decyzję i później przez kilka lat musieliśmy z tego „szamba” wychodzić. Udało się to dopiero w ubiegłym roku. Na szczęście bez konsekwencji i strat.

Podobnie wyglądało pozyskiwanie inwestora. Byliśmy w roku 2016 już tak blisko… żeby usłyszeć, że jednak inwestycji nie będzie. Bardzo to przeżyłem, bo bardzo mi zależało. Czas pokazał, że warto było poczekać na kolejnych. Wtedy tego nie wiedziałem.

Jest wiele spraw, które można zrobić lepiej, szybciej i dokładniej. Nie mam problemu z przyznaniem się do złej decyzji. Bardzo często różnimy się w ocenie z radnymi. Sztuka polega na tym, żeby się różnić mądrze. Nauczyłem się nie upierać przy swoich racjach. Nie jestem alfą i omegą.

Mamy wciąż problem z jakością odbioru ścieków od mieszkańców. Kanalizacja sanitarna w samym miasteczku wymaga przebudowy. Mamy na to pomysł, ale trwa to zdecydowanie
zbyt długo.

fot. archiwum UMiG w Iłowej
Na rewitalizację gminnej biblioteki Iłowa pozyskała niemal 14 mln zł.

Podczas drugiego forum „Porozmawiajmy o rozwoju” poruszano problemy inwestorów, kwestie spowalniające rozwój firm. Mógłby się pan do nich odnieść? Jakie problemy napotykają inwestorzy i czy wszystkie udaje się rozwiązać?

Tych wyzwań są setki. To jakość infrastruktury, kwestie prawne, negatywne zmiany demograficzne, brak zorganizowanej komunikacji, koszty inwestycji, obciążenia fiskalne, brak odpowiednich kwalifikacji i kompetencji pracowników. Wiele spraw idzie do przodu, ale trwa to zbyt długo. Podczas konferencji mówiłem o tym, że lubuskie wcale nie odstaje od np. dolnośląskiego. Pomimo tego tam dzieje się dużo więcej. Iłowa z powodzeniem mogłaby rywalizować z gminami z południa. Potrzebujemy szybkiej kolei i modernizacji infrastruktury energetycznej. Musi powstać w tej części województwa port intermodalny. My jesteśmy na to gotowi. Potrzebujemy szybkich decyzji, bo inaczej większe i silniejsze regiony znowu nam odskoczą na lata.

W tym kontekście: współpraca między gminami – to kierunek, nad którym warto się pochylić?

To kierunek, którego nie da się już uniknąć. Kto zejdzie z tej trasy, przepadnie. Kilka małych gmin razem zawsze będzie miało większy potencjał niż jedna. Wymusi to na samorządach demografia. Nie jest to proste, ale podejmujemy próby zmierzenia się z tym wyzwaniem. W powiecie żagańskim dobrym przykładem współpracy jest powołanie wspólnego związku do organizacji komunikacji autobusowej. Jest wiele tarć, różnych oczekiwań i ambicji, ale dajemy radę, pomimo porażek.

Czy są zatem kwestie, których w chwili obecnej gmina nie jest w stanie przeskoczyć?

To zależy. Samorząd to jeden z tych obszarów życia w naszym kraju, który działa sprawnie i ma sukcesy. Samorządowcy to fachowcy. Są zdeterminowani, mają głowy pełne pomysłów. Dajmy samorządom jeszcze większą autonomię i jeszcze większe pieniądze. Poradzimy sobie ze wszystkim.

Tymczasem – w poprzedniej kadencji sejmu ktoś wpadł na „genialny” pomysł i wprowadził dwukadencyjność. My (Polacy – przyp. red.) chyba jak mało kto, potrafimy psuć  dobre rozwiązania.

Jakiego wsparcia zatem potrzebuje gmina i biznes, żeby móc efektywnie działać?

Państwo powinno wspierać przedsiębiorczość. Począwszy od edukacji na najniższym szczeblu. Proszę zwrócić uwagę na oficjalne statystyki GUS. Pomimo tego, że ludzi w kraju ubywa, to liczba działalności rośnie! To jest jakiś fenomen, którego ja nie do końca rozumiem. Skoro tak się dzieje, skoro kolejne pokolenie “alfa” nie chce pracować na etacie, to trzeba ich uzbroić w wiedzę i narzędzia. Niech zakładają małe firmy i świadczą usługi. Dlaczego tak mało w naszych szkołach jest właśnie edukacji z przedsiębiorczości? Zmieńmy to jak najszybciej.

fot. archiwum UMiG w Iłowej
Ze współpracownicami: od lewej Aldona Slipaczek-Jurek, sekretarz Urzędu Miejskiego, Paweł Lichtański, oraz Aleksandra Sibiga-Zenkner, kierownik Referatu Rozwoju

We wspieraniu tych „młodych”, widzi pan rolę samorządu?

Lubuscy samorządowcy i przedsiębiorcy mają głowy pełne pomysłów. Moim zdaniem powinniśmy inwestować w projekty innowacyjne, bo to zawsze jest „ucieczka do przodu”. Tak trochę na przekór wszystkim. Być może brakuje na to po pierwsze pieniędzy, a po drugie odwagi. Ale z drugiej strony bardzo ubolewam, że nasze rzemiosło nie cieszy się zainteresowaniem młodych ludzi. Uważam, że obok innowacji, państwo powinno wspierać organizacje takie jak Cechy Rzemiosł. To tam młodzi ludzie poznają fach. Dzisiaj te organizacje pozostają same sobie.

To przyjrzyjmy się gminie pod zarządem tego „normalnego chłopaka z osiedla”. Iłowa szaleje. Proszę przypomnieć: ile macie tego dochodu z podatków? Kilkanaście milionów?

Dochody z podatku od nieruchomości zajętych na prowadzenie działalności gospodarczej to 20 mln zł rocznie. Dla gminy, która liczy około 6 tys. mieszkańców to sporo. Ale jeszcze nie tyle, żeby spełnić każde z oczekiwań mieszkańców. Dlatego trzeba pracować więcej i nie przestawać szukać nowych rozwiązań i pomysłów.

Dla odmiany zatem, jeśliby spotkany gdzieś w Polsce dawny kumpel poprosił „Paweł, opowiedz, co tam się w tej naszej Iłowej dzieje? Serio tyle dużych firm chce u nas inwestować?”, co by od  pana usłyszał?

Usłyszałby, że na przestrzeni dwóch lat w strefie gospodarczej w Iłowej powstało 300 tys m2 powierzchni przemysłowej. To chyba rekord świata. Zainwestowano tu dotąd prawie 2 mld zł. Obecnie pracuje tam prawie 2 tys. ludzi. Ponadto, firmy, które działają tu od lat, również inwestują. Dobrym przykładem jest nasza huta szkła (QEMETICA dawniej Ciech), która jest w „sercu Iłowej” od 80 lat. W ubiegłym roku zbudowała nową wannę do wytopu szkła oraz automatykę. To inwestycja warta blisko 100 mln zł.

Faktycznie musicie się bardzo starać. I mieć mocne argumenty. Jakie warunki współpracy zapewniacie inwestorom?

Każde. Inwestorzy lubią konkret. Ja też. Mogą liczyć na nasze zaangażowanie na każdym etapie. Wspieramy ich danymi i wiedzą na etapie podejmowania decyzji. Dostosowujemy dokumenty planistyczne do ich potrzeb. Potem jesteśmy też z nimi na budowie. A jak już się zadomowią, to w każdej sprawie mogą się z nami kontaktować. Nigdy nie odmawiamy wsparcia, nawet w sytuacjach, w których wykracza to poza kompetencje naszego samorządu. Prawo daje samorządom w całym kraju te same narzędzia. Ale liczy się ten, kto zrobi coś więcej, pójdzie pod prąd. Uwielbiam iść pod prąd.

Jakie zadania i perspektywy widzi pan w najbliższej przyszłości?

Właśnie w tej chwili prowadzimy rozmowy o kolejnej inwestycji w naszej strefie. Ekscytuje mnie to bardzo. Proszę trzymać kciuki!

Poprzedni artykuł

Państwowa Inspekcja Pracy radzi

Czytaj więcej
Następny artykuł

Byliśmy anonimową lokalizacją

Czytaj więcej

ul. Reja 6, 65-076 Zielona Góra
Tel. 884 782 630
E-mail: b.przybylska@opzl.pl