Biznes Pracodawcy

„A po co mi to?” – czego pokolenie Z oczekuje od nauki i pracy

„A po co mi to?” – czego pokolenie Z oczekuje od nauki i pracy

Studenci, których dziś spotykamy na uczelniach, to przede wszystkim przedstawiciele pokolenia Z, to znaczy generacji wychowanej już w świecie internetu, smartfonów, mediów społecznościowych i niemal nieograniczonego dostępu do informacji.

Dr hab. Dorota Szaban, prof. UZ

To pierwsze pokolenie, dla którego rzeczywistość cyfrowa nie jest dodatkiem do „prawdziwego życia”, ale jego naturalną częścią. Są przyzwyczajeni do szybkości, wyboru, natychmiastowej informacji zwrotnej i możliwości porównywania wielu opcji. Trudniej akceptują autorytet wynikający wyłącznie z wieku, stanowiska czy formalnej pozycji. Chcą wiedzieć, dlaczego coś robią, jaki jest tego sens i co z tego wynika. Są też bardziej świadomi własnych potrzeb i granic, choć z perspektywy starszych pokoleń ta cecha bywa czasem interpretowana jako roszczeniowość.

To pokoleniowe doświadczenie bardzo wyraźnie przekłada się na ich stosunek do uczenia się. Dzisiejsi studenci są zdecydowanie bardziej selektywni niż wcześniejsze roczniki. Jeśli temat ich nie interesuje albo nie widzą jego praktycznego znaczenia, potrafią go niemal całkowicie zignorować. Argument, że „to jest w podstawa, kanon, jest w programie” albo „to trzeba wiedzieć”, działa coraz słabiej. Znacznie częściej pytają: po co mam się tego uczyć, gdzie to wykorzystam, jaki problem dzięki temu będę umiał rozwiązać?

Czytają też inaczej – i, trzeba powiedzieć wprost, zwykle mniej. Długi tekst naukowy czy książka znacznie częściej przegrywają dziś z krótszym opracowaniem, materiałem wideo, podcastem albo szybkim wyszukiwaniem informacji. Mają tendencję do skanowania treści zamiast cierpliwego, linearnego czytania. Nie oznacza to jednak, że są mniej aktywni intelektualnie. Przeciwnie – często znacznie chętniej dyskutują. Pytają, polemizują, podważają, odnoszą omawiane problemy do własnych doświadczeń. Zdecydowanie trudniej utrzymać ich uwagę przez półtoragodzinny wykład, ale znacznie łatwiej zaangażować ich w rozmowę, analizę konkretnego przypadku czy rozwiązanie problemu.

Lubią również pracę w grupie. Projekty, warsztaty, wspólne poszukiwanie rozwiązania są dla nich bardziej naturalne niż indywidualne odtwarzanie wiedzy. Co ciekawe, chęć pracy zespołowej nie zawsze idzie w parze z umiejętnością jej organizowania. Podział odpowiedzialności, komunikacja, rozwiązywanie konfliktów czy zaakceptowanie tego, że nie wszyscy pracują jednakowo intensywnie, okazują się często sporym wyzwaniem. Uczelnia staje się więc miejscem, w którym uczą się nie tylko wiedzy przedmiotowej, ale również funkcjonowania w zespole.

Te cechy pokolenia Z będą miały bezpośrednie przełożenie na rynek pracy. Przyszli pracownicy będą mniej skłonni wykonywać zadania wyłącznie dlatego, że ktoś im je zlecił. Będą pytać o cel, oczekiwać informacji zwrotnej i szybciej reagować na brak sensu, złą organizację czy niesprawiedliwy podział obowiązków. Dla pracodawców może to czasem być irytujące, ale może też działać mobilizująco. Młody pracownik, który pyta „dlaczego właściwie robimy to w ten sposób?”, nie zawsze podważa autorytet przełożonego. Czasem po prostu zauważa, że procedura istnieje wyłącznie dlatego, że nikt od lat jej nie zakwestionował.

Podobne oczekiwania widać już podczas praktyk studenckich. Dla obecnych studentów praktyka coraz rzadziej oznacza samo „chodzenie do firmy”. Chcą rzeczywistego doświadczenia zawodowego: zadania, odpowiedzialności, dostępu do ludzi i procesów, których nie mogą poznać na uczelni. Oczywiście nadal można poprosić praktykanta o skopiowanie dokumentów czy zrobienie kawy. Problem zaczyna się wtedy, gdy kopiowanie dokumentów i parzenie kawy stają się głównym programem praktyki. Pokolenie Z znacznie szybciej niż poprzednie generacje zapyta wówczas: czego właściwie mam się tutaj nauczyć?

Przedsiębiorcy powinni więc przygotować się na pracowników bardziej świadomych swoich oczekiwań, mniej cierpliwych wobec hierarchii i rutyny, ale też oswojonych z technologią, zmianą i szybkim zdobywaniem informacji. Nie będą to pracownicy, których łatwo zatrzymać samą obietnicą stabilności. Znaczenie będą miały relacje, elastyczność, możliwość rozwoju i poczucie sensu wykonywanej pracy.

Nie warto przy tym wpadać w pułapkę prostych etykiet: „roszczeniowi”, „leniwi”, „nie potrafią się skupić”. Każde pokolenie jest oczywiście wewnętrznie zróżnicowane. Jednak zmiana generacyjna jest realna. Dzisiejsi studenci inaczej zdobywają wiedzę, inaczej traktują autorytety i inaczej definiują dobrą pracę. Dlatego być może najważniejsze pytanie nie brzmi, czy pokolenie Z jest przygotowane do wejścia na rynek pracy. Równie ważne jest to, czy nasze firmy są przygotowane na pokolenie Z.

 

Poprzedni artykuł

Państwowa Inspekcja Pracy radzi

Czytaj więcej
Następny artykuł

Po integracji z LFR, Agencja Rozwoju Regionalnego ma większe możliwości. Przedsiębiorcy mogą dużo zyskać

Czytaj więcej

ul. Reja 6, 65-076 Zielona Góra
Tel. 884 782 630
E-mail: b.przybylska@opzl.pl